• Wpisów:11
  • Średnio co: 186 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:33
  • Licznik odwiedzin:23 260 / 2234 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział 6
Harry
- Może ten wypadek wynagrodzę Ci zaproszeniem na lody?- Nieśmiało zapytałem.
- Z chęcią. - Odpowiedziała bez wahania. - A gdzie się spotkamy i o której?
- No to może jutro o 170 w parku?
- Jasne.
- No to do zobaczenia jutro, cześć.- Powiedziałem powoli odchodząc.
- Pa, do jutra.- Odpowiedziała, odwróciła się i odeszła.
Po tym spotkaniu chciałem jak najszybciej wrócić do domu i opowiedzieć o tym chłopakom.
Wbiegłem do domu krzycząc:
- Wróciłem!!!
- Czemu się tak drzesz, chyba widzę!? - Odpowiedział Liam leżący na kanapie.
- Oglądamy film, nie przeszkadzaj. - Powiedział Zayn siedzący na fotelu.
- Przecież to nie film, wy pornosy oglądacie!!!- Powiedziałem zaskoczony.
- Co w tym złego?! - Krzyknął Zayn.
- Ale... to jest zboczeństwo!!!
- A ty jak chodzisz po domu nago to nikt nic nie mówi.
- No, ale chyba nikomu to nie przeszkadza.
- No nie, ale to też jest zboczeństwo.
- Przestań!!! Ja nie jestem zboczony!!! Po prostu kocham swoje ciało i potrafię to pokazać!!!
- Ej!!! - Krzykną nagle Liam. - Jak dzieci! Przestańcie bo mi głowa pęka.
- Przepraszamy. - Powiedzieliśmy zgodnie.
- A tak w ogóle gdzie reszta? - Zapytałem zaciekawiony.
- Wyszli niedawno na miasto. Mówili że późno wrócą.
- Aha to może zrobimy melanż ? - Powiedział Zayn śmiejąc się.- W końcu rodzice Alice wyjechali do dziadków.
- No spoko. - Odpowiedział Liam uśmiechając się.
- Ja nie mam ochoty na imprezę, idę na miasto wrócę później jak się to skończy.
- Jak chcesz... - Powiedział obojętnie Zayn.
-To ja idę narka. - Odwróciłem się i wyszedłem.
Liam
Gdzy przyszli goście Zayn puścił muzykę na fula i wszyscy tańczyli. Po 2 godzinach chyba tylko ja zauważyłem, że Louis, Wanessa, Alice i Niall wrócili. Poszli na górę i chyba czekali do końca imprezy. Postanowiłem iść i zaprosić ich do nas na dół. Wszedłem do pokoju Louisa i Charlie i byłem bardzo zaskoczony tym co zobaczyłem.
- Liam?! Co ty tu robisz?! - Krzyknął oburzony Louis.
- Ups... Przepraszam nie wiedziałem że wy... ten tegest.- Powiedziałem śmiejąc się.
- No dobrze już wiesz, a co konkretnie chciałeś?
- Chciałem zaprosić was na dół na imprezę.
- Nie, dzięki. My się tu lepiej od was bawimy...
- No dobra. To zamknijcie sobie drzwi na klucz bo może wam ktoś jeszcze przeszkodzić... i bądźcie trochę ciszej bo was na dole słychać pomimo to że muzyka jest na fula.- Powiedziłem śmiejąc się.
- No dobra, dobra. Idź już sobie.- Powiedziała Wanessa całując Louisa.
- Łe... jak tak można...- Powiedziałem z obrzydzeniem i wyszedłem.
Schodząc na dół na schodach spał jakiś chłopak. Nie znałem go więc pozwoliłem mu spać dalej.
-Zayn znasz tego co tam śpi?- zapytałem pokazując palcem w jego stronę.
-Nie, ale melanż to melanż. Wszystkich zapraszamy.- powiedziałem śmiejąc się.
[...]Następnego dnia rano...
Obudziłem się, a dookoła był ogromny bałagan i wszyscy spali. Postanowiłem chociaż zmyć naczynia ale za nim zacząłem usłyszałem dziwne dźwięki dobiegające z góry.
Powoli wchodząc po schodach głosy było słychać coraz głośniej, dobiegały one z sypialni rodziców Alice.
-Co wy tu robicie?!- Krzyknąłem ze zdziwieniem gdy zobaczyłem dwóch chłopaków o rok starszych ode mnie.
-My tylko....
-No już tłumaczyć się!
-No w nocy nie chciało nam się iść do domu, a z resztą tyle wypiliśmy że nam się zachciało... no wiesz- powiedział jeden z nich.
-A już rozumiem. Jesteście gejami!
-No nie, tylko obydwoje wolimy facetów, ale tu nie są potrzebne tak drastyczne słowa ,,geje''!- Krzyknął.
- No dobra, dobra ja tu nic nie widziałem, ale musicie już iść.
-No spoko.
Wychodząc z pokoju omal nie zwymiotowałem na Nialla, który niósł Alice na rękach do kuchni na śniadanie.
Niall
- Jak ci minęła noc kochanie?- pytałem Alice z zaciekawieniem.
-Było wspaniale, ty to naprawdę jesteś koksu.- powiedziała śmiejąc się- takie wyzwania w łóżku podejmujesz.- roześmiała się jeszcze bardziej.
- Co, co?! Ty też jesteś taka pomysłowa.- powiedziałem śmiejąc się.
-No to musimy to powtórzyć kiedyś.
-No jasne, z tobą zawsze.
Na śniadanie zjedliśmy kanapki z masłem orzechowym, a potem obudziliśmy resztę i posprzątaliśmy dom. Za wyjątkiem Lou i Wanessy, bo prosili żeby dać im jeszcze chwilkę na wyrównanie wczorajszych rachunków, nie chciałem wiedzieć jakich więc dałem im święty spokój.
  • awatar ILoveNiallHoran: Przepraszam, że dopiero teraz napisałam następny rozdział ale wcześniej nie miałam czasu i sobie o tym zapomniałam. Ale dalej będę kontynuowała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 5
Alice
Obudziłam się w objęciach Nialla. Zeszliśmy na dół, a w kuchni zastaliśmy już wszystkich pozostałych mieszkańców domu i Zayna, siedzących przy śniadaniu.
- Dobrze, że już wstaliście- powiedział Zayn.- Lou dzwonił, że za pół godziny po nas przyjadą.
- Okey, ale na obiad wrócimy co nie?- zapytał Niall i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Dobra dzieciaki, nie gadajcie przy jedzeniu- upomniał nas tata. Poszliśmy do pokoju, ubraliśmy się i wyszliśmy przed dom. Chwilę potem podjechali Louis, Wanessa, Harry, Liam.
Niall
- To co najpierw zwiedzamy?- zapytałem, serio byłem ciekawy tego miasta.
- Panorama Racławicka?- zaproponowała Wanessa, a my pokiwaliśmy głowami.
- Błagam cię, jak zaczniesz o tym nawijać, to nie przestaniesz- westchnęła Alice, a Wana spionurowała ją wzrokiem. Weszliśmy do jakiegoś budynku w kształcie kuli, kupiliśmy bilety i naszym oczom ukazał się gigantyczny obraz i Wanessa zaczęła opowiadać historię tego dzieła. Opowiadała chyba z godzinę i wyszliśmy.
- Jak ty to zapamiętałaś?-zapytał ją Harry.- Specjalnie się uczyłaś na nasz przyjazd?
- Nie...- powiedziała, a Alice dodała.
- Ty to się lepiej ciesz, że nie spędzasz z nią 24 godziny na dobe. Jeszcze przed wyjazdem, musiałam z nią raz tu przyjść, a jak wyszłyśmy, to powiedziałam sobie: Dzięki, już tu w życiu nie przyjdę. Tyle gadała, że ja to wszystko spamiętałam, a że ona ma dar nadmiernego gadania to ona was dzisiaj oprowadza- wszyscy się zaśmialiśmy, a Wana wzniosła oczy ku niebu.
- Taa, tylko jak trzeba było pracę domową, to inaczej się mówiło- powiedziała, a Alice się do niej uśmiechnęła.
Louis
Poszliśmy do Ogrodu japońskiego, Zoo, Ogrodu botanicznego, a to wszystko dlatego, że Zayn musiał wszędzie zrobić zdjęcia. I to nie zabytkom, tylko SOBIE. Serio łaziliśmy za nim wszędzie, a on ciągle jeszcze gadał: Chodźcie tu, chodźcie tam.
- Zayn, po co ci ich tyle?- zapytałem.
- Żeby Charlie mogła sobie zobaczyć, ty też mógłbyś sobie zrobić.
- Nie dzięki, na moją dziewczynę mogę sobie popatrzeć o każdej porze dnia i nocy, więc rozumiesz- rozmawialiśmy siedząc na ławce i patrzyliśmy na dziewczyny, które rozmawiały z jakimiś chłopakami przy skate-parku. Właśnie obok niego przechodziliśmy.
Chcieliśmy z Niallem tam iść, bo widzieliśmy, że oni się do nich kleją, ale właśnie podbiegły do nas jakieś narwane fanki. Nawet nie pozwoliły nam wstać, siadały na kolanach, całowały po policzkach i krzyczały coś w niezrozumiałym dla mnie języku. Spojrzałem na Wanessę, patrzyła na mnie z Alice, szeroko otwartymi oczami. Szturchnąłem Harrego, przeprosiliśmy dziewczyny, daliśmy im parę autografów i podeszliśmy do nich.
- Przepraszam kochanie- powiedziałem i pocałowałem ją w policzek, a Niall pocałował Alice.
-Yhym- jeden z tych chłopaków chrząknął.
Niall
Dziewczyny im się spodobały, to było widać.
- Ej, nie przedstawicie nam swoich kolegów?- zapytał jeden z nich, chyba po polsku.
- Taaa- odpowiedziała Alice w tym samym języku.- Wiktor, Marcin, to jest Niall, Louis, Harry, Liam i Zayn-przedstawiła nas tyle, że już po angielsku.- Chłopaki, to są Wiktor i Marcin.
W tym momencie podeszli do nas jeszcze inni chłopcy, najwyraźniej ich kumple. Przytulili dziewczyny i powiedzieli, że bardzo za nimi tęsknili( po polsku, nie wiedziałem co to znaczy). Jeden z nich, chyba Wiktor, powiedział, że trzeba mówić po angielsku, bo gwiazdorzy nie umieją.
- Wiktor, nie bądź chamem- syknęła Wanessa, a on na nią spojrzał.
- Przestań, dobra nie ważne. Idziecie z nami jutro na imprezę? Trzeba uczcić to, że wróciłyście do starych kumpli- uśmiechnął się i spojrzał z wyższością na Louisa.
- Nie, a tak w ogóle to ostatni raz kiedy się widzimy- powiedziała Alice i razem z Waną odwróciły się, żeby odejść, ale Wiktor i Marcin podbiegli i odwrócili je łapiąc za ramie.
-Co proszę?- spytał Wiktor.
- To co słyszałeś, za tydzień już nas tu nie będzie i nigdy się nie spotkamy- powiedziała Wanessa.
- To są jakieś żarty?- Wiktor był oburzony.- Wybieracie ich zamiast nas?!- wskazał na mnie i Lou.
- Tak!- krzyknęła Alice. Ja i Louis poderwaliśmy się, złapaliśmy dziewczyny za ręce i uwolniliśmy od ucisków tych dekli. Potem stanęliśmy naprzeciwko nich mierząc ich wzrokiem. Jeden z ich kolegów szturchnął drugiego, a później powiedział:
- Ej, wracajmy na skate park, nic tu nie ździałacie, a i dziewczyny...-spojrzał na nie.- Popełniacie błąd- powiedział to takim głosem, że aż można się bać i faktycznie w oczach Alice dostrzegłem dziwny błysk, coś tak jakby strach.
- Nie sądzę- odpowiedziała Wanessa spokojnie i razem z Alice odeszły, a my za nimi. Patrzyli się na nas, aż zniknęliśmy za horyzontem, a Wiktor i Marcin patrzyli na mnie i Lou, jakby chcieli nas zabić. Wróciliśmy z Alice i Zaynem do domu, a Wana, Louis, Liam i Harry pojechali do siebie. Zasiedliśmy do obiadu.
Harry
Po obiedzie, który był przepyszny, wstałem i skierowałem się do wyjścia.
- A ty dokąd?- zatrzymał mnie Liam.
- Na spacer- odpowiedziałem i wyszedłem. Szedłem parkowymi alejkami, kiedy na kogoś wpadłem. Miała piękne blond włosy i brązowe oczy.
- Przepraszam, naprawde nie chciałem- powiedziałem, a ona na mnie spojrzała.
- Nic się nie stało.
- Jestem Harry, a ty?
- Nicol.
  • awatar ILoveNiallHoran: dzięki, napewno do cb wpadnę
  • awatar psstt...: piszesz świetnie! ;) czekam na więcej! :) *zapraszam do mnie. Może będziesz miała ochotę poczytać moje wypociny.*
  • awatar Vanish♥: super, zrobiłaś ze mnie kujonkę ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział 4
Alice
Gdy rano wstałam całą twarz miałam spuchniętą i czerwoną od płaczu.
- Alice, bez nerwów. Niall na pewno cie nie zdzradził- Wana zaczęła mnie pocieszać, ale wiedziałam, że mnie to nic nie poprawi humoru.
- Ale on się z nią przytulał i ją obmacywał- pożaliłam się.
- Wcale jej nie obmacywał, a nawet gdyby kiedyś kogoś przytulił, to co z tego, skoro Louis też przytula fanki, a raczej one jego.
- Jesteś pewna, ufasz mu???
- No jasne, że tak. Kochana te zdjęcia to zwykły fotomontaż i tyle.
- Ale, że zrobiony tak dokładnie?- nie dowierzałam w to co mówi.
- No pewnie, że tak, jak chcesz to ci pokaże- zaczęłyśmy przeglądać różne zdjęcia na komputerze i wtedy zrozumiałam, że się pomyliłam.
- Wanessa, ja nię mogę do niego teraz iść, zrobię z siebie idiotkę- powiedziałam, a ona wzruszyła ramionami.
Zeszliśmy na śniadanie, a potem Wanessa powiedziała zflustrowana.
- Dobra mam dość tej twojej depresji. Idź się ubrać i wychodzimy na spacer. Co miałam zrobić, posłusznie poszłam się ubrać i po 10 minutach.
Wanessa
Doszłyśmy do restauracji i po kryjomu wysłałam do Lou SMS-a o treści: ,, już''. Weszłyśmy do restauracji. Na środku sali stał stolik ze świecami, talerzami itp. Alice zapytała:
- Ej, co to ma znaczyć???
Wtedy usłyszałyśmy głos Nialla:
- Lou, gdzie ty mnie prowadzisz? Nie mam ochoty na niespodzianki. Po chwili weszli do sali, zaskoczony Niall od razu podbiegł do Alice. Ja odeszłam w stronę Louisa i złapałam go za rękę.
- Alice, ja nie wiem co...- nie dokończył, bo Alice mu przerwała. I to jak. Pocałowała go, a on przycisnał ją do siebie.
- Yyy... to my już sobie pójdziemy- powiedział Louis, ale Niall tylko machnął ręką nie odrywając się od swojej dziewczyny. Postanowiliśmy z Louisem, że pójdziemy do mnie, obejrzymy jakiś film czy coś. Rodzice Alice nie mieli nic przeciwko, tylko zatrzymali nas informując, że pojutrze wracamy do Polski. Oczy mi się zaszkliły i poszłam do swojego pokoju. Przyszedł za mną Louis.
Niall
Ten wieczór był wspaniały. Chyba koronuję Louisa za to, że pomogli z Wanessą nas pogodzić. Wyjaśniłem sobie z Alice wszystko i po kolacji poszliśmy do niej. Weszliśmy do jej pokoju i zobaczyliśmy Wanessę i Louisa siedzących na łóżku. Ona płakała, on był załamany.
- Co się stało?- zapytaliśmy równocześnie. Opowiedzieli nam, że pojutrze muszą wracać do Polski. Wymyśliliśmy z Lou, że przecież mogą się do nas przeprowadzić. Miejsca mamy dużo, a one są pełnoletnie więc nic nie stoi na przeszkodzie. Jedynie rodzice Alice. O dziwo nie sprzeciwili się. Pożegnaliśmy się z dziewczynami i poszliśmy spać do naszego domu.
Następnego dnia
Wanessa
Obudziłyśmy się około 120. Alice podziękowała mi za wczoraj, a ja powiedziałam, że musimy się pakować. Dużo czasu nam to zajęło, ale o 17:30 wszystkie torby były spakowane.
Liam
Wczoraj Niall i Lou powiedzieli, że na parę dni wyjedziemy do Polski. Zaczęliśmy się pakować. Louis biegał po domu i krzyczał: Pamiętajcie, żeby spakować moje marchewki.
- A co ty myślisz, że w Polsce nie mają marchewek?- zapytał go półnagi Harry.
- A ja wiem, co my tam zastaniemy?? Może mają kryzys i co ja wtedy zrobię, pomyślałeś o tym???- powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać.
Nazajutrz rano spotkaliśmy się z dziewczynami i rodzicami Alice na lotnisku. Weszliśmy na pokład samolotu i rozsiadliśmy się w fotelach. Po 5 godzinach lotu pilot oznajmił najpierw po angielsku, a potem po polsku, że lądujemy na lotnisku w Pyrzowicach.
Louis
Wysiadłem z samolotu trzymając Wanessę za rękę. Po chwili ona ją wyrwała i pobiegła w stronę ludzi, którzy jak się domyślałem to jej rodzice i młodsza siostra. Podszedłem do nich i mama Wanessy powiedziała po polsku:
- Miło mi.
- Mamo on nie rozumie- powiedziała Hadley w tym samym języku. Ależ ona miała piękny akcent. Jej mama powtórzyła to w moim jęzuku, a po zapoznaniu się z nią i jej mężem podszedłem do jej siostry. A raczej to ona na mnie wskoczyła i nie chciała mnie puścić dopuki Wanessa nie odciągnęła ja siłą. Przy kolacji powiedzieliśmy jej o tym, że chcemy razem zamieszkać. Po naprawdę długiej dyskusji zgodzili się. Poszliśmy z Wanessą do jej pokoju i wtuleni w siebię zasneliśmy.
Obudziły mnie jakieś krzyki i piski. Otworzyłem oczy i zobaczyłem chyba z osiem ośmiolatek z aparatami, które krzyczały moje imię. Przerażony zacząłem szturchać Wanessę, żeby się obudziła. Ona tylko lekko otworzyła oczy i powiedziała z goryczą:
- Zuzka ty je przyprowadziłaś?
- Tak- odpowiedziała i dalej wpatrywała się we mnie.
- To je stąd wyprowadź- krzyknęła moja dziewczyna i rzuciła w siostrę poduszką. Ta posłusznie wyprowadziła koleżanki i wyszła.
- O rany, ani chwili spokoju- powiedziałem i objąłem Wanessę.
Niall
Pojechaliśmy do jej domu, a po kolacji poszliśmy do niej do pokoju. Obejrzeliśmy film, widziałem jej zdjęcia z dzieciństwa ( mnóstwo ich miała ) , a potem zasnęliśmy. Jeszcze na lotnisku umówiliśmy się, że Liam i Harry będą spali u Wanessy, a Zayn u Alice. Postanowiliśmy, że jutro dziewczyny oprowadzą nas po Wrocławiu, a Alice powiedziała, że znając Wanessę to będzie miała naprawdę dużo do opowiedzenia.
-----------------
4 rozdział skończony. Podoba sie???
  • awatar Vanish♥: super, ale mam jędzowatą siostrę ;) świetny rozdział :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 3
Wanessa
Obudziłam się o 9.30. Spojrzałam na łóżko Alice, jeszcze spała. Zaczęłam rozmyślać o tym co się wczoraj stało. Przekonywałam sama siebie, że to nie sen. Że naprawdę byłyśmy u chłopaków w domu, siedziałam z Louisem w jego pokoju, a potem się z nim całowałam. To było niesamowite uczucie. Takie... magiczne? Chyba można to tak nazwać.
- Hej już nie śpisz?- spytałam, kiedy zobaczyłam wpatrującą się we mnie Alice.
- Hej, nie właśnie się obudziłam. Fajnie wczoraj było u chłopaków, co nie?- zapytała.
- Tak, bardzo- odpowiedziałam wpatrując się w okno i spoglądając na willę, w której mieszka Lou.
- No bo wiesz, my się wczoraj całowaliśmy- powiedziała trochę nieśmiało, nie zdziwiłam się.
- Tego to się sama domyśliłam, zresztą, ja z Louisem też i co? Świat nie wybuchł od tych rewelacji- zaczęłyśmy się śmiać i zdecydowałyśmy, że wypadałoby zejść już na śniadanie. W trakcie posiłku rodzice Alice wypytywali, gdzie byłyśmy.
- U znajomych- powiedziała Alice i spojrzała na mnie.
- O której wróciłyście?- zapytał.
- Po 110.
- A co robiłyście?- dopytywała się mama Alice.
- No rozmawialiśmy i obejrzeliśmy film.- odpowiedziałam.
- To my się zbieramy.- powiedziała Alice odchodząc od stołu.
Poszłyśmy do pokoju się ubrać i wyszłyśmy z domu kierując się w stronę parku. Spacerowałyśmy alejkami, kiedy wpadłyśmy na Nialla i Louisa.
Niall
- O patrz Wanessa i Alice.- powiedziałem do Louisa i skierowaliśmy się w ich stronę.
- Cześć.- powiedział Louis przytulając Wanessę.
Pocałowałem Alice na powitanie.- Co tu robicie?- zapytałem.
- A tak poszłyśmy się przejść- powiedziała Wanessa, a Lou nie odrywał od niej wzroku- A wy?
- My też- odpowiedział jej Louis i pocałował ją w policzek. Rozmawialibyśmy pewnie dłużej, gdyby nie zauważył nas jakieś fanki i nie goniły, aż do samego domu, więc musieliśmy zostawić dziewczyny w parku.
- Trzeba do nich zadzwonić- powiedział Lou i wyciągnął telefon.
Alice
Byłam wściekła. -Jak oni mogli nas tak zostawić?!- zapytałam, a Wanessa odpowiedziała spokojnie:
- Daj spokój, fanki ich napadły, musieli uciec.
- Tak na pewno, nawet nic nie powiedzieli tylko zwiali- nie zdążyłam nic więcej powiedzieć bo do Wanessy zadzwonił telefon.
- Louis, odebrać?- zapytała, a ja pokręciłam przecząco głową. Westchnęła i rozłączyła. – To jak idziemy już do domu?- zapytała i poszłyśmy.
Louis
Rozłączyła się? Co, dlaczego? Nie rozumiem, powiedziałem o tym Niallowi, a on wzruszył ramionami i zadzwonił do Alice, lecz ona również nie odebrała. Poszliśmy do domu, jeszcze raz zadzwoniłem do mojej dziewczyny, ale znowu nie odebrała. Napisałem SMS-a; ,, Kochanie, co się stało? ‘’ Czekałem na odpowiedź, aż w końcu doczekałem się. ,, Nic, tylko Alice jest wściekła i tyle.’’ Wolałem już o nic nie pytać tylko się z nią spotkać. Zszedłem na dół i kiedy byłem już przy drzwiach zatrzymał mnie Niall.
- Gdzie idziesz?
- Do Wanessy- odpowiedziałem.
- Mogę iść z tobą?- zapytał.
- Tak, jasne.
Przeszliśmy przez ulicę i zapukałem do drzwi. Otworzył mężczyzna w starszym wieku.
- Dzień dobry- powiedziałem- Zastałem Wanessę???
- Tak już ją wołam- chwile potem stanęła w drzwiach.
- Cześć, co wy tu robicie?- zapytała, a ja zapytałem czy możemy wejść. Poszliśmy, jak się domyślam do jej pokoju, ale przedtem jeszcze zaczepił nas tata Alice.
- Wanessa, nie przedstawisz nam waszych kolegów?- zapytał.
- A tak, to jest Louis, a to Niall- przedstawiła nas po kolei.
- Miło nam- powiedzieliśmy i poszliśmy do pokoju.
- Tylko od razu mówię, że Alice nie ma bo poszła do sklepu- powiedziała do Nialla.
- Myślałem, że wszędzie chodzicie razem- powiedział.
- Co? Przecież nie jestem jej niańką- powiedziała oburzona.
- Pokłóciłyście się???- zapytałem.
- Nie, to znaczy tak, ale zaraz jej przejdzie, to tylko taka drobnostka-odpowiedziała. Wiedziałem, że to coś poważnego, one zawsze były nierozłączne, a z ich opowiadań, to nigdy się nie kłóciły.
- Ej no powiedz, co jest grane- poprosiliśmy.
- Ale jesteście uparci- jest, złamała się- Dobra powiem, czytacie gazety?
- No tak.
- To chyba widzieliście zdjęcia z dzisiejszej gazety, na którym jest Niall i wiele ciekawych osób- wymieniliśmy zdziwione spojrzenia. Już chcieliśmy zapytać o co jej chodzi. Wyjęła z szafki gazetę i rzuciła we mnie. Na pierwszej stronie widniały zdjęcia Nialla jak obściskuje się z jakąś laską, i to nie jedną. Podałem gazetę Horanowi i podszedłem do Wanessy.
- To jest fotomontaż- powiedziałem.
- Ja to wiem, ale Alice, niekoniecznie. Wkurzyła się, kiedy zostawiliście nas w parku, a kiedy wróciłyśmy do domu to na stole jej rodzice zostawili gazetę. To ją wyprowadziło z równowagi. Broniłam cię, Niall, ale ona nie chciała słuchać, szczerze to jej się nie dziwię. Pokłóciłyśmy się i wyszła. Zarzuciła mi, że trzymam twoją stronę zamiast jej. Ale i tak jutro powinno być dobrze. Niall musisz to naprawić, nie wiem jak, ale coś się wymyśli, chociaż i tak jestem pewna na 90%, że jak wróci do domu to pójdzie jeszcze lepiej. Świeże powietrze zawsze dobrze jej robi. Pozwala przemyśleć wiele ważnych spraw…- nie dokończyła bo do domu weszła Alice.
- Wanessa, już jestem.- zapytała kiedy weszła do pokoju- A co oni tu robią?!
- Uspokój się i nie krzycz okej bo nic ci nie zrobiłam!!!- Wanessa zaczynała tracić cierpliwość. – Przyszli więc zaprosiłam ich do środka, może powiesz mi, że nie mogłam?!
Zaczęło robić się nieprzyjemnie.
- Mam dość- Wanessa nie wytrzymała i wyszła, pobiegłem za nią.
- Proszę cię, czekaj- odwróciła się, miała w oczach łzy.- Nie martw się, na pewno się pogodzicie- próbowałem ją pocieszyć, choć według mnie, ona w niczym nie zawiniła. To tylko wina moja i Nialla. Przytuliłem ją i pocałowałem.
Niall
Stałem wpatrując się w jej sylwetkę, stojącej do mnie tyłem.
- Alice ja…- zacząłem.
- Nie Niall, zawiodłam się i to bardzo, zraniłeś mnie, co jedna dziewczyna ci już, nie wystarcza??? A może to ona była pierwsza co?!- jej słowa raniły.
- Alice wysłuchaj mnie…
- Nie Niall, za dużo się od ciebie nasłuchałam i to w dodatku same kłamstwa, wyjdź stąd!!!
- Alice…czyli, że to koniec???
- Wyjdź- powiedziała i wyszedłem. Po drodze zobaczyłem Louisa i Wanesse jak się całowali i przytulali. Dlaczego ja nie mogę być taki szczęśliwy???
Wanessa
Pożegnałam się z Louisem i poszłam do pokoju. Zobaczyłam jak Alice płacze, podeszłam i przytuliłam ją.
- Przepraszam cię- powiedziała, a ja kazałam jej iść się położyć, bo w sumie była już 21.00, a ona tak czy siak nie będzie dziś robić już nic poza płaczem. Przed snem jeszcze pisałam z Louisem i około 23.00 zasnęłam.
Alice
Byłam rozbita. Tej nocy już nie zasnęłam. Cieszyłam się, że chociaż Wanessie i Louisowi się układa.
--- Hej 3 rozdział za mną. Mam nadzieję że się nie zanudziliście. ----
 

 
Rozdział 2
Niall
Nie mogłem przestać myśleć o Alice. Postanowiłem do niej zadzwonić. Nie mogłem uwolnić się, od wspomnienia jej pięknych, błękitnych oczu i blond włosów gładko opadających na jej ramiona. Wybrałem jej numer i czekałem. Po kilku sygnałach usłyszałem jej anielski głos.
-Halo?
-Cześć Alice, tu Niall- powiedziałem.
-Aha to ty, cześć.
-Może przyszłybyście dzisiaj wieczorem do nas?- zapytałem z nadzieją, że się zgodzi i mnie nie spławi.
- Tak jasne, to o której?
- Może o 18.00???
- Tak no spoko to do zobaczenia- powiedziała i rozłączyła się. Zagoniłem chłopaków do sprzątania( to było dosyć trudne ).
- To będą jakieś laseczki?- zapytał Harry, kiedy już im powiedziałem o wizycie dziewczyn.
- Tak, ale jedna jest już zaklepana- powiedziałem śmiejąc się.
Dalej sprzątaliśmy i robiliśmy przekąski. Trochę przeszkadzali nam w tym Louis i Harry. Harry chodził tylko w majtkach. Louis chciał ubrać go w coś ładnego ale ten oczywiście wolał chodzić w samych majtkach.
-Harry błagam cię ubierz się bo zaraz goście przyjdą- powiedział Louis.
-Dobrze, zaraz tylko muszę wybrać coś ładnego- odpowiedział.
Wreszcie po tak długim czekaniu rozległ się dzwonek. Poszedłem otworzyć drzwi.
Alice
Stanęłyśmy przed drzwiami i zadzwoniłyśmy. Drzwi otworzył nam Niall i zaprosił nas do środka. Do Wanessy od razu podszedł Louis i zaczął z nią rozmawiać. Chyba mu się spodobała. Usiedliśmy w salonie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili Liam zaproponował, że włączy jakiś film. Louis powiedział, że nie ma ochoty na oglądanie filmów i że pójdzie do swojego pokoju.
- Może chciałabyś iść ze mną???- zapytał, chyba trochę skrępowany Wanessę. Ona wstała i wyszła za nim, a ja zabrałam się za oglądanie fimu. Szczerze nudził mnie, niby horror, ale nie jakiś szczególnie dobry. Ze zmęczenia oczy mi się kleiły i nie wiele myśląc oparłam głowę o ramię Nialla.
Louis
Szliśmy obok siebie w korytarzu w kierunku mojego pokoju. Czułem bijące od jej ciała ciepło. Weszliśmy do mojego pokoju, a ona usiadła na parapecie i zaczęła wpatrywać się w czerń za oknem. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę, więc stanęło na tym, że zacząłem pokazywać jej zdjęcia z mojego dzieciństwa.
- O rany, jaki tu jesteś słodziutki- powiedziała uśmiechając się do mnie.
- No, a teraz nie jestem???
- Nie no jesteś pewnie tylko, że wtedy jakoś łatwiej się o tym mówiło- wyszeptała i znowu zaczęła wyglądać przez okno.
- To oglądamy dalej?- zapytałem, a ona pokiwała głową. Po jakiś 20 min. zgłodniałem, więc przeprosiłem Wanessę i zszedłem do kuchni. Wyjąłem z lodówki moje ukochane pudełko z ukochanymi warzywami i powędrowałem do pokoju. Wszedłem do pokoju i usiadłem obok Wanessy na podłodze. Zacząłem jeść marchewkę i doszłem do wniosku, że chyba powinienem się podzielić???
- Masz może ochotę na marchewkę???- zapytałem czując się jak idiota.
- Tak chętnie, dziękuję- powiedziała z uśmiechem na ustach.
Alice
Obudziły mnie krzyki chłopaków. Przerażona otworzyłam oczy i skapłam się, że zasnęłam na ramieniu Nialla. Okazało się, że chłopcy przestraszyli się jednej sceny z filmu. Zauważyłam, że nie ma z nami Wany i Lou.
- Ej gdzie jest Louis i Wanessa?- zapytałam cicho Nialla.
- Nie wiem, ale choć poszukamy ich- złapał mnie za rękę i wyprowadził w pokoju. Zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami, domyśliłam się, że są od pokoju Louisa. Niall lekko uchylił drzwi i zobaczyłam Wane i Louisa siędzących na dywanie. Oboje jedli marchewki.
Niall
Jak zobaczyłem, że jedzą marchewki to mnie zatkało. Przecież on nigdy się z nikim nie dzielił swoimi warzywami, a nawet nie pozwalał dotykać swojego pudełka. No ta dziewczyna musiała mu zawrócić w głowie. Postanowiliśmy im nie przeszkadzać. Wracaliśmy do salonu, ale ja się nagle zatrzymałem.
- Co się stało Niall?- zapytała Alice.
- Nie nic chodźmy do innych- powiedziałem, ale ona mi przerwała.
- No przecież widzę, że coś nie gra i nie ruszę się stąd dopóki nie powiesz mi co jest, jasne?- chciała, żebym jej powiedział, ale ja zamiast coś powiedzieć to złapałem jej twarz w dłonie i czule pocałowałem. Na początku była zdziwiona, ale w końcu się poddała. Potem trzymając się za ręce wróciliśmy do salonu.
Louis
Po chwili Wana powiedziała:
- Wiesz ja już chyba muszę iść.
- Odprowadzę cię- zeszliśmy do salonu, zapaliliśmy światło i wszyscy zaczęli wrzeszczeć.
- Nigdy więcej tak nie rób!!!!!!- Harry pogroził mi palcem.
- O mój Haroldek się przestraszył- powiedziałem i pocałowałem go w czubek głowy.
- Dobra Alice zbieramy się- powiedziała Wanessa, a jej przyjaciółka wstała.
Szliśmy w stronę ich domu, odruchowo złapałem Wanesse za rękę. Kiedy byliśmy pod domem dziewczyn powiedziała:
- Dziękuje, świetnie się bawiłam, jeszcze nikt nie poczęstował mnie surową marchewką- zaśmiała się, a ja powiedziałem:
- Przyjemność po mojej stronie, mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy.
- Tak ja też- powiedziała po czym ją pocałowałem. Zawiesiła mi ręce na szyi, a ja objąłem ją w talii. Nikt nas nie widział, bo po pierwsze była 11 w nocy, a po drugie to Niall i Alice zatrzymali się parę naście metrów od nas i szeptali sobie jakieś czułe słówka. Wanessa dała mi swój numer telefonu i razem z Alice weszły do domu. Całą drogę powrotną na drugą stronę ulicy spędziłem z Niallem na rozmowach o naszych sympatiach.
Wanessa
Położyłyśmy się z Alice do łóżka i rozmawiałyśmy o naszych chłopakach.
------------
No drugi rozdział mam za sobą.
 

 
Rozdział 1
Alice
Nie mogłam się już doczeka wakacji. Razem z rodzicami i moją najlepszą przyjaciółką Wanessą miałam jechać do Londynu. Na tą chwilę czekałam bardzo długo. Nareszcie mogłam zobaczyć go na żywo.
Rankiem, około 80 czekaliśmy na samolot, aż wreszcie przyleciał. Gdy dotarliśmy na miejsce od razu pojechaliśmy do domu, który wynajęliśmy. Było tam tak pięknie. Po ulicach jeździły czerwone, wysokie autobusy bez dachów, na mieście było dużo osób, ogromne galerie były na każdym kroku.
Gdy razem z Wanessą rozpakowałyśmy się od razu poszłyśmy na miasto. Kupiłyśmy sobie dużo fajnych ubrań. Dopiero wieczorem wracając do domu z pewnej willi dobiegały krzyki i piski. Przez okna widać było gołego mężczyznę biegającego w salonie. Okazało się, że to nasi sąsiedzi.
Przez resztę wieczoru obserwowałyśmy ich.
Rano, po śniadaniu poszłyśmy na miasto. Kupiłyśmy wiele pamiątek. W powrocie do domu wpadł na mnie jakiś chłopak w kapturze i wytrącił mi reklamówki z zakupami z ręki.
-Przepraszam.- powiedział nieznajomy.
- Nic nie szkodzi.- odpowiedziałam.
Ale gdy podniósł głowę i spadł mu kaptur, dopiero wtedy razem z Wanessą zauważyłyśmy, że to Niall Horan z zespołu One Direction.
- A może dasz się zaprosić na lody?- zapytał.
- Chętnie.- odpowiedziałam.
Wanessa zostawiła nas samych i poszła do domu.


Niall
Gdy zobaczyłem tą dziewczynę normalnie zaniemówiłem. Te piękne błękitne oczy wyglądały jak błyszczące szafiry. Podczas gdy rozmawialiśmy powiedziała mi, że przyjechała tu na wakacje z rodzicami i przyjaciółką. Gdy to mówiła wpatrywałem się w jej oczy jakbym miał zaraz w nich utonąć. Wracając do domu wymieniliśmy się numerami telefonów. Myślałem, że się zakochałem, ale to niemożliwe. Ciekawe co myśli taka dziewczyna na mój temat?
Gdy wróciłem zamknąłem się w pokoju ę grałem na gitarze, żeby wieżyc w to, że spotkałem anioła. Niestety ciszę przerwał Louis i Harry wbiegając do pokoju. Harry był całkiem nagi, a Louis gonił go z bokserkami i błagał aby on je założył.


Louis
Harry proszę cię nie biegaj po domu na go! Tak nie wypada! Sąsiedzi mogą cię zobaczyć!
  • awatar Vanish♥: PS. a i dzięki że umieściłaś mnie w swoim opowiadaniu :) :) :)
  • awatar Vanish♥: super rozdział wbijaj do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›