• Wpisów: 9
  • Średnio co: 235 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:33
  • Licznik odwiedzin: 24 528 / 2359 dni
 
emisia
 
ILoveNiallHoran: Rozdział 4
Alice
      Gdy rano wstałam całą twarz miałam spuchniętą i czerwoną od płaczu.
- Alice, bez nerwów. Niall na pewno cie nie zdzradził- Wana zaczęła mnie pocieszać, ale wiedziałam, że mnie to nic nie poprawi humoru.
- Ale on się z nią przytulał i ją obmacywał- pożaliłam się.
- Wcale jej nie obmacywał, a nawet gdyby kiedyś kogoś przytulił, to co z tego, skoro Louis też przytula fanki, a raczej one jego.
- Jesteś pewna, ufasz mu???
- No jasne, że tak. Kochana te zdjęcia to zwykły fotomontaż i tyle.
- Ale, że zrobiony tak dokładnie?- nie dowierzałam w to co mówi.
- No pewnie, że tak, jak chcesz to ci pokaże- zaczęłyśmy przeglądać różne zdjęcia na komputerze i wtedy zrozumiałam, że się pomyliłam.
- Wanessa, ja nię mogę do niego teraz iść, zrobię z siebie idiotkę- powiedziałam, a ona wzruszyła ramionami.
Zeszliśmy na śniadanie, a potem Wanessa powiedziała zflustrowana.
- Dobra mam dość tej twojej depresji. Idź się ubrać i wychodzimy na spacer. Co miałam zrobić, posłusznie poszłam się ubrać i po 10 minutach.
Wanessa
Doszłyśmy do restauracji i po kryjomu wysłałam do Lou SMS-a o treści: ,, już''. Weszłyśmy do restauracji. Na środku sali stał stolik ze świecami, talerzami itp. Alice zapytała:
- Ej, co to ma znaczyć???
Wtedy usłyszałyśmy głos Nialla:
- Lou, gdzie ty mnie prowadzisz? Nie mam ochoty na niespodzianki. Po chwili weszli do sali, zaskoczony Niall od razu podbiegł do Alice. Ja odeszłam w stronę Louisa i złapałam go za rękę.
- Alice, ja nie wiem co...- nie dokończył, bo Alice mu przerwała. I to jak. Pocałowała go, a on przycisnał ją do siebie.
- Yyy... to my już sobie pójdziemy- powiedział Louis, ale Niall tylko machnął ręką nie odrywając się od swojej dziewczyny. Postanowiliśmy z Louisem, że pójdziemy do mnie, obejrzymy jakiś film czy coś. Rodzice Alice nie mieli nic przeciwko, tylko zatrzymali nas informując, że pojutrze wracamy do Polski. Oczy mi się zaszkliły i poszłam do swojego pokoju. Przyszedł za mną Louis.
Niall
Ten wieczór był wspaniały. Chyba koronuję Louisa za to, że pomogli z Wanessą nas pogodzić. Wyjaśniłem sobie z Alice wszystko i po kolacji poszliśmy do niej. Weszliśmy do jej pokoju i zobaczyliśmy Wanessę i Louisa siedzących na łóżku. Ona płakała, on był załamany.
- Co się stało?- zapytaliśmy równocześnie. Opowiedzieli nam, że pojutrze muszą wracać do Polski. Wymyśliliśmy z Lou, że przecież mogą się do nas przeprowadzić. Miejsca mamy dużo, a one są pełnoletnie więc nic nie stoi na przeszkodzie. Jedynie rodzice Alice. O dziwo nie sprzeciwili się. Pożegnaliśmy się z dziewczynami i poszliśmy spać do naszego domu.
Następnego dnia
Wanessa
Obudziłyśmy się około 12:00. Alice podziękowała mi za wczoraj, a ja powiedziałam, że musimy się pakować. Dużo czasu nam to zajęło, ale o 17:30 wszystkie torby były spakowane.
Liam
Wczoraj Niall i Lou powiedzieli, że na parę dni wyjedziemy do Polski. Zaczęliśmy się pakować. Louis biegał po domu i  krzyczał: Pamiętajcie, żeby spakować moje marchewki.
- A co ty myślisz, że w Polsce nie mają marchewek?- zapytał go półnagi Harry.
- A ja wiem, co my tam zastaniemy?? Może mają kryzys i co ja wtedy zrobię, pomyślałeś o tym???- powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać.
Nazajutrz rano spotkaliśmy się z dziewczynami i rodzicami Alice na lotnisku. Weszliśmy na pokład samolotu i rozsiadliśmy się w fotelach. Po 5 godzinach lotu pilot oznajmił najpierw po angielsku, a potem po polsku, że lądujemy na lotnisku w Pyrzowicach.
Louis
Wysiadłem z samolotu trzymając Wanessę za rękę. Po chwili ona ją wyrwała i pobiegła w stronę ludzi, którzy jak się domyślałem to jej rodzice i młodsza siostra. Podszedłem do nich i mama Wanessy powiedziała po polsku:
- Miło mi.
- Mamo on nie rozumie- powiedziała Hadley w tym samym języku. Ależ ona miała piękny akcent. Jej mama powtórzyła to w moim jęzuku, a po zapoznaniu się z nią i jej mężem podszedłem do jej siostry. A raczej to ona na mnie wskoczyła i nie chciała mnie puścić dopuki Wanessa nie odciągnęła ja siłą. Przy kolacji powiedzieliśmy jej o tym, że chcemy razem zamieszkać. Po naprawdę długiej dyskusji zgodzili się. Poszliśmy z Wanessą do jej pokoju i wtuleni w siebię zasneliśmy.
Obudziły mnie jakieś krzyki i piski. Otworzyłem oczy i zobaczyłem chyba z osiem ośmiolatek z aparatami, które krzyczały moje imię. Przerażony zacząłem szturchać Wanessę, żeby się obudziła. Ona tylko lekko otworzyła oczy i powiedziała z goryczą:
- Zuzka ty je przyprowadziłaś?
- Tak- odpowiedziała i dalej wpatrywała się we mnie.
- To je stąd wyprowadź- krzyknęła moja dziewczyna i rzuciła w siostrę poduszką. Ta posłusznie wyprowadziła koleżanki i wyszła.
- O rany, ani chwili spokoju- powiedziałem i objąłem Wanessę.
Niall
Pojechaliśmy do jej domu, a po kolacji poszliśmy do niej do pokoju. Obejrzeliśmy film, widziałem jej zdjęcia z dzieciństwa ( mnóstwo ich miała ) , a potem zasnęliśmy. Jeszcze na lotnisku umówiliśmy się, że Liam i Harry będą spali u Wanessy, a Zayn u Alice. Postanowiliśmy, że jutro dziewczyny oprowadzą nas po Wrocławiu, a Alice powiedziała, że znając Wanessę to będzie miała naprawdę dużo do opowiedzenia.
-----------------
4 rozdział skończony. Podoba sie???

Nie możesz dodać komentarza.