• Wpisów: 9
  • Średnio co: 214 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:33
  • Licznik odwiedzin: 21 944 / 2149 dni
 
emisia
 
ILoveNiallHoran: Rozdział 5
Alice
Obudziłam się w objęciach Nialla. Zeszliśmy na dół, a w kuchni zastaliśmy już wszystkich pozostałych mieszkańców domu i Zayna, siedzących przy śniadaniu.
- Dobrze, że już wstaliście- powiedział Zayn.- Lou dzwonił, że za pół godziny po nas przyjadą.
- Okey, ale na obiad wrócimy co nie?- zapytał Niall i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Dobra dzieciaki, nie gadajcie przy jedzeniu- upomniał nas tata. Poszliśmy do pokoju, ubraliśmy się i wyszliśmy przed dom. Chwilę potem podjechali Louis, Wanessa, Harry, Liam.
Niall
- To co najpierw zwiedzamy?- zapytałem, serio byłem ciekawy tego miasta.
- Panorama Racławicka?- zaproponowała Wanessa, a my pokiwaliśmy głowami.
- Błagam cię, jak zaczniesz o tym nawijać, to nie przestaniesz- westchnęła Alice, a Wana spionurowała ją wzrokiem. Weszliśmy do jakiegoś budynku w kształcie kuli, kupiliśmy bilety i naszym oczom ukazał się gigantyczny obraz i Wanessa zaczęła opowiadać historię tego dzieła. Opowiadała chyba z godzinę i wyszliśmy.
- Jak ty to zapamiętałaś?-zapytał ją Harry.- Specjalnie się uczyłaś na nasz przyjazd?
- Nie...- powiedziała, a Alice dodała.
- Ty to się lepiej ciesz, że nie spędzasz z nią 24 godziny na dobe. Jeszcze przed wyjazdem, musiałam z nią raz tu przyjść, a jak wyszłyśmy, to powiedziałam sobie: Dzięki, już tu w życiu nie przyjdę. Tyle gadała, że ja to wszystko spamiętałam, a że ona ma dar nadmiernego gadania to ona was dzisiaj oprowadza- wszyscy się zaśmialiśmy, a Wana wzniosła oczy ku niebu.
- Taa, tylko jak trzeba było pracę domową, to inaczej się mówiło- powiedziała, a Alice się do niej uśmiechnęła.
Louis
Poszliśmy do Ogrodu japońskiego, Zoo, Ogrodu botanicznego, a to wszystko dlatego, że Zayn musiał wszędzie zrobić zdjęcia. I to nie zabytkom, tylko SOBIE. Serio łaziliśmy za nim wszędzie, a on ciągle jeszcze gadał: Chodźcie tu, chodźcie tam.
- Zayn, po co ci ich tyle?- zapytałem.
- Żeby Charlie mogła sobie zobaczyć, ty też mógłbyś sobie zrobić.
- Nie dzięki, na moją dziewczynę mogę sobie popatrzeć o każdej porze dnia i nocy, więc rozumiesz- rozmawialiśmy siedząc na ławce i patrzyliśmy na dziewczyny, które rozmawiały z jakimiś chłopakami przy skate-parku. Właśnie obok niego przechodziliśmy.
Chcieliśmy z Niallem tam iść, bo widzieliśmy, że oni się do nich kleją, ale właśnie podbiegły do nas jakieś narwane fanki. Nawet nie pozwoliły nam wstać, siadały na kolanach, całowały po policzkach i krzyczały coś w niezrozumiałym dla mnie języku. Spojrzałem na Wanessę, patrzyła na mnie z Alice, szeroko otwartymi oczami. Szturchnąłem Harrego, przeprosiliśmy dziewczyny, daliśmy im parę autografów i podeszliśmy do nich.
- Przepraszam kochanie- powiedziałem i pocałowałem ją w policzek, a Niall pocałował Alice.
-Yhym- jeden z tych chłopaków chrząknął.
Niall
Dziewczyny im się spodobały, to było widać.
- Ej, nie przedstawicie nam swoich kolegów?- zapytał jeden z nich, chyba po polsku.
- Taaa- odpowiedziała Alice w tym samym języku.- Wiktor, Marcin, to jest Niall, Louis, Harry, Liam i Zayn-przedstawiła nas tyle, że już po angielsku.- Chłopaki, to są Wiktor i Marcin.
W tym momencie podeszli do nas jeszcze inni chłopcy, najwyraźniej ich kumple. Przytulili dziewczyny i powiedzieli, że bardzo za nimi tęsknili( po polsku, nie wiedziałem co to znaczy).  Jeden z nich, chyba Wiktor, powiedział, że trzeba mówić po angielsku, bo gwiazdorzy nie umieją.
- Wiktor, nie bądź chamem- syknęła  Wanessa, a on na nią spojrzał.
- Przestań, dobra nie ważne. Idziecie z nami jutro na imprezę? Trzeba uczcić to, że wróciłyście do starych kumpli- uśmiechnął się i spojrzał z wyższością na Louisa.
- Nie, a tak w ogóle to ostatni raz kiedy się widzimy- powiedziała Alice i razem z Waną odwróciły się, żeby odejść, ale Wiktor i Marcin podbiegli i odwrócili je łapiąc za ramie.
-Co proszę?- spytał Wiktor.
- To co słyszałeś, za tydzień już nas tu nie będzie i nigdy się nie spotkamy- powiedziała Wanessa.
- To są jakieś żarty?- Wiktor był oburzony.- Wybieracie ich zamiast nas?!- wskazał na mnie i Lou.
- Tak!- krzyknęła Alice. Ja i Louis poderwaliśmy się, złapaliśmy dziewczyny za ręce i uwolniliśmy od ucisków tych dekli. Potem stanęliśmy naprzeciwko nich mierząc ich wzrokiem. Jeden z ich kolegów szturchnął drugiego, a później powiedział:
- Ej, wracajmy na skate park, nic tu nie ździałacie, a i dziewczyny...-spojrzał na nie.- Popełniacie błąd- powiedział to takim głosem, że aż można się bać i faktycznie w oczach Alice dostrzegłem dziwny błysk, coś tak jakby strach.
- Nie sądzę- odpowiedziała Wanessa spokojnie i razem z Alice odeszły, a my za nimi. Patrzyli się na nas, aż zniknęliśmy za horyzontem, a Wiktor i Marcin patrzyli na mnie i Lou, jakby chcieli nas zabić. Wróciliśmy z Alice i Zaynem do domu, a Wana, Louis, Liam i Harry pojechali do siebie. Zasiedliśmy do obiadu.
Harry
Po obiedzie, który był przepyszny, wstałem i skierowałem się do wyjścia.
- A ty dokąd?- zatrzymał mnie Liam.
- Na spacer- odpowiedziałem i wyszedłem. Szedłem parkowymi alejkami, kiedy na kogoś wpadłem. Miała piękne blond włosy i brązowe oczy.
- Przepraszam, naprawde nie chciałem- powiedziałem, a ona na mnie spojrzała.
- Nic się nie stało.
- Jestem Harry, a ty?
- Nicol.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego