• Wpisów: 9
  • Średnio co: 235 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:33
  • Licznik odwiedzin: 24 528 / 2359 dni
 
emisia
 
ILoveNiallHoran: Rozdział 6
Harry
- Może ten wypadek wynagrodzę Ci zaproszeniem na lody?- Nieśmiało zapytałem.
- Z chęcią. - Odpowiedziała bez wahania. - A gdzie się spotkamy i o której?
- No to może jutro o 17:00 w parku?
- Jasne.
- No to do zobaczenia jutro, cześć.- Powiedziałem powoli odchodząc.
- Pa, do jutra.- Odpowiedziała, odwróciła się i odeszła.
Po tym spotkaniu chciałem jak najszybciej wrócić do domu i opowiedzieć o tym chłopakom.
Wbiegłem do domu krzycząc:
- Wróciłem!!!
- Czemu się tak drzesz, chyba widzę!? - Odpowiedział Liam leżący na kanapie.
- Oglądamy film, nie przeszkadzaj. - Powiedział Zayn siedzący na fotelu.
- Przecież to nie film, wy pornosy oglądacie!!!- Powiedziałem zaskoczony.
- Co w tym złego?! - Krzyknął Zayn.
- Ale... to jest zboczeństwo!!!
- A ty jak chodzisz po domu nago to nikt nic nie mówi.
- No, ale chyba nikomu to nie przeszkadza.
- No nie, ale to też jest zboczeństwo.
- Przestań!!! Ja nie jestem zboczony!!! Po prostu kocham swoje ciało i potrafię to pokazać!!!
- Ej!!! - Krzykną nagle Liam. - Jak dzieci! Przestańcie bo mi głowa pęka.
- Przepraszamy. - Powiedzieliśmy zgodnie.
- A  tak w ogóle gdzie reszta? - Zapytałem zaciekawiony.
- Wyszli niedawno na miasto. Mówili że późno wrócą.
- Aha to może zrobimy melanż ? - Powiedział Zayn śmiejąc się.- W końcu rodzice Alice wyjechali do dziadków.
- No spoko. - Odpowiedział Liam uśmiechając się.
- Ja nie mam ochoty na imprezę, idę na miasto wrócę później jak się to skończy.
- Jak chcesz... - Powiedział obojętnie Zayn.
-To ja idę narka. - Odwróciłem się i wyszedłem.
Liam
Gdzy przyszli goście Zayn puścił muzykę na fula i wszyscy tańczyli. Po 2 godzinach chyba tylko ja zauważyłem, że Louis, Wanessa, Alice i Niall wrócili. Poszli na górę i chyba czekali do końca imprezy. Postanowiłem iść i zaprosić ich do nas na dół. Wszedłem do pokoju Louisa i Charlie i byłem bardzo zaskoczony tym co zobaczyłem.
- Liam?! Co ty tu robisz?! - Krzyknął oburzony Louis.
- Ups... Przepraszam nie wiedziałem że wy... ten tegest.- Powiedziałem śmiejąc się.
- No dobrze już wiesz, a co konkretnie chciałeś?
- Chciałem zaprosić was na dół na imprezę.
- Nie, dzięki. My się tu lepiej od was bawimy...
- No dobra. To zamknijcie sobie drzwi na klucz bo może wam ktoś jeszcze przeszkodzić... i bądźcie trochę ciszej bo was na dole słychać pomimo to że muzyka jest na fula.- Powiedziłem śmiejąc się.
- No dobra, dobra. Idź już sobie.- Powiedziała Wanessa całując Louisa.
- Łe... jak tak można...- Powiedziałem z obrzydzeniem i wyszedłem.
Schodząc na dół na schodach spał jakiś chłopak. Nie znałem go więc pozwoliłem mu spać dalej.
-Zayn znasz tego co tam śpi?- zapytałem pokazując palcem w jego stronę.
-Nie, ale melanż to melanż. Wszystkich zapraszamy.- powiedziałem śmiejąc się.
[...]Następnego dnia rano...
Obudziłem się, a dookoła był ogromny bałagan i wszyscy spali. Postanowiłem chociaż zmyć naczynia ale za nim zacząłem usłyszałem dziwne dźwięki dobiegające z góry.
Powoli wchodząc po schodach głosy było słychać coraz głośniej, dobiegały one z sypialni rodziców Alice.
-Co wy tu robicie?!- Krzyknąłem ze zdziwieniem gdy zobaczyłem dwóch chłopaków o rok starszych ode mnie.
-My tylko....
-No już tłumaczyć się!
-No w nocy nie chciało nam się iść do domu, a z resztą tyle wypiliśmy że nam się zachciało... no wiesz- powiedział jeden z nich.
-A już rozumiem.  Jesteście gejami!
-No nie, tylko obydwoje wolimy facetów, ale tu nie są potrzebne tak drastyczne słowa ,,geje''!- Krzyknął.
- No dobra, dobra ja tu nic nie widziałem, ale musicie już iść.
-No spoko.
Wychodząc z pokoju omal nie zwymiotowałem na Nialla, który niósł Alice na rękach do kuchni na śniadanie.
Niall
- Jak ci minęła noc kochanie?- pytałem Alice z zaciekawieniem.
-Było wspaniale, ty to naprawdę jesteś koksu.- powiedziała śmiejąc się- takie wyzwania w łóżku podejmujesz.- roześmiała się jeszcze bardziej.
- Co, co?! Ty też jesteś taka pomysłowa.- powiedziałem śmiejąc się.
-No to musimy to powtórzyć kiedyś.
-No jasne, z tobą zawsze.
Na śniadanie zjedliśmy kanapki z masłem orzechowym, a potem obudziliśmy resztę i posprzątaliśmy dom. Za wyjątkiem Lou i Wanessy, bo prosili żeby dać im jeszcze chwilkę na wyrównanie wczorajszych rachunków, nie chciałem wiedzieć jakich więc dałem im święty spokój.

Nie możesz dodać komentarza.